Podróżuj

Bóg stworzył Malediwy… a dopiero później raj

Jeden z najpiękniejszych zakątków świata kusi iście rajskimi plażami, turkusem wody, bielą piasku, uśmiechem mieszkańców i nieziemskimi wręcz widokami.

Malediwy nawet w godle mają wszechobecną tu palmę. Spokój i beztroska to jednak tylko pozory. Raj dla turystów? Z pewnością! Jednak nie dla żyjącej tu ludności.

Mieszkańcy Malediwów powtarzają, że „Bóg najpierw stworzył Malediwy, a dopiero później, na ich wzór raj”…

Co więc poszło nie tak?

Wyspiarskie państwo zajmuje niemal 1200 wysp. 26 rajskich koralowych atoli powstało na wulkanicznym łańcuchu podmorskim. Ciągną się przez 120 kilometrów ze wschodu na zachód i aż 820 km z północy na południe. Ale to tylko jedna strona statystyki. Jest też druga. Niemal 123 tysiące ludzi stłoczonych na dwóch kilometrach kwadratowych stolicy Malediwów – Male. To najmniejsza stolica na świecie. Jedyny miejski ośrodek na rajskich wyspach powstał na ruinach morskiej twierdzy i w wielu miejscach widać jeszcze jego przeszłość. Nad miastem góruje meczet The Grand Friday Mosque wybudowany w 1656 roku. Jego wnętrze mieści 5000 osób. Warte obejrzenia jest także Muzeum Narodowe oraz Pałac Prezydencki. Jednak Male, choć piękne, boryka się z ogromnymi problemami.

Potop w raju?

Miasto skupia ogrom ludzi także z pobliskich wysp, którzy uciekli z mniejszych wysp atolu głównie z troski o życie swoich bliskich i własne. Dzięki wybudowanemu wokół Male falochronowi, właśnie stolica wydaje się być najbezpieczniejszym miejscem na Malediwach. Betonowy falochron, który ma za zadanie ochraniać stolicę Malediwów, został wybudowany przy dużym wsparciu rządu Japonii. Jego budowa pochłonęła niemal 136 mln dolarów. Betonowa konstrukcja wystaje zaledwie metr ponad poziom morza. Póki co skutecznie chroni stolicę przed wodą. Ocieplający się klimat sprawia jednak, że za 20 lat przestanie spełniać swą rolę i woda zaleje miasto.

W przeludnionym Male trudno doszukiwać się parku czy chociażby boiska dla dzieci. Brak tu miejsca nawet na przydomowe ogródki, nic więc dziwnego, że na wyspę trzeba przywieźć dosłownie wszystko. Oprócz ryb, bo na Malediwach wyławia się duże ilości tuńczyka i niemal na każdym kroku można tu natknąć się na rybne stragany.

Śmieci w raju?

Malediwy mają jeszcze jeden problem – co robić z odpadami, których zarówno mieszkańcy wysp, jak i turyści, produkują niezliczone tony? Wybudowano sztuczną wyspę, na której codziennie składuje się niemal 400 ton śmieci. Niestety nie są segregowane. Powstaje więc ogromna toksyczna bomba, bo wśród śmieci znajduje się też azbest i inne metale ciężkie.

Mieszkańcy wysp wzorem falochronu w Male próbują chronić także mniejsze wyspy przed niszczycielska wodą. Gdyby mieli na to środki, zapewne budowaliby kolejne betonowe falochrony. Tymczasem powstają mury ze … śmieci. Prymitywne konstrukcje z „czego-tylko-się-da” to niestety także obrazek z tych rajskich wysp. Bo któż chce opuścić raj?

 

Tekst: Agnieszka Owczarska        

Kategoria: Podróżuj

Porozmawiajmy

Ciekawe

Dostrzeżone

penis dlonierece radosc z brzucha

Inspiracje