Kariera

Włóczęgostwo zawodowe

Jak często zdarzyło Ci się zmieniać pracę? Jeśli kilka razy w roku, bez konkretnych merytorycznych przesłanek, być może jesteś „zawodowym włóczykijem”.

Czemu zmieniamy pracę?

Zgodnie z tym, co twierdzą specjaliści od HR do zmiany pracy skłaniają nas przede wszystkim: wyższe wynagrodzenie, dodatkowe uposażenie (np. samochód służbowy, komputer, telefon). Także takie korzyści jak opieka medyczna, możliwość rozwoju poprzez finansowanie szkoleń. Równie mocnym motywatorem mogą być powody – nazwijmy to merytoryczne – jak chęć zmiany pracy na ciekawszą, bardziej rozwojową, odpowiadającą w większym stopniu kompetencjom zawodowym, jak personalnym. Do zmiany pracy mogą też skłonić złe doświadczenia, np.: mobbing, dyskryminacja, czasem po prostu zła atmosfera, niedobre relacje między współpracownikami i przełożonymi. Mobilność wymusza końcu obecna sytuacja na rynku. W przypadku młodych mam zaś dużą rolę odgrywa możliwość połączenia aktywności zawodowej z opieką nad dzieckiem.

Hobe syndrome, czyli syndrom włóczęgi

Okazuje się jednak, że nie zawsze umiemy podać racjonalne powody decyzji o zmianie miejsca zatrudnienia. Niektórzy pracownicy to istni „nomadzi”. Hobe syndrome został zdefiniowany w latach 70. przez amerykańskiego psychologa Edwina Ghiselliego. Uznał on, iż do zawodowych migracji popycha ich coś na kształt instynktu, jakby mobilność „wyssali z mlekiem matki”. W późniejszych latach psycholodzy przybliżyli istotę tych indywidualnych tendencji, wyróżniając cechy osobowości charakterystyczne dla takich „włóczęgów”. Dwie z nich: ekstrawersja i otwartość na doświadczenie nie dziwią. Jednak trzecia – sumienność – może być pewnym zaskoczeniem. Być może jest tak (to nasze przypuszczenie, nie żadna teoria psychologiczna), że ludzie bardzo dokładnie wykonujący swoje obowiązki, mają większą szansę się nimi znudzić. Wtedy, ich zdaniem, przychodzi czas na zmiany.

Czy pracodawca doceni włóczęgę?

Zbyt wiele pozycji w CV może odstraszyć potencjalnego pracodawcę. Kandydat może zostać uznany za nielojalnego, nieidentyfikującego się z firmą. Zatrudnienie nowej osoby to dla pracodawcy zawsze inwestycja. Nie będzie on chciał, aby za kilka miesięcy trzeba było ją powtarzać. To tylko jedna strona medalu. Specjaliści od rekrutacji, analizując CV starających się o pracę, zwracają także uwagę na ścieżkę kariery. Jeśli kandydaci podążają nią konsekwentnie, poszczególne zajmowane przez nich stanowiska oznaczają wyższe stopnie w hierarchii zawodowej, może zostać to odczytane na ich korzyść. Tym bardziej, gdy zmiana miejsca pracy wiązała się z odbyciem szkoleń zawodowych. Osoba taka może zostać także uznana za elastyczną, dyspozycyjną, dostosowującą się szybko do nowych warunków, ale też i szukającą wyzwań. Wszystkie te cechy w wielu zawodach są pożądane.

Będzie coraz więcej włóczęgów?

Zmiany zachodzące na rynku pracy pozwalają przypuszczać, że szanse „zawodowych włóczęgów” będą rosły. Różne powody, m.in. praca metodą projektową, sprawiają, iż pracodawcom coraz rzadziej zależy na „dożywotnich” pracownikach. Wśród aktywnych zawodowo najprawdopodobniej będzie wzrastać odsetek zatrudnionych do konkretnego zadania, na ściśle określony czas. Wraz z tymi zmianami wzrastają szanse, ale też i zagrożenia. Wzrost elastyczności rynku pracy oznaczać może jej łatwiejsze znalezienie, ale także i łatwiejszą utratę. Nieważne zatem, czy z natury jesteście mobilne zawodowo, czy nie – podnoście swoje kompetencje, uczestnicząc w rożnych kursach, szkoleniach (więcej). Nie przeszkodzi to Wam być „włóczęgami” z wyboru, uchronić zaś może od przymusowej tułaczki na rynku pracy.

 

Tekst: Klara Sołtan-Kościelecka

Kategoria: Kariera

Porozmawiajmy

Ciekawe

Dostrzeżone

dyniowebabeczki granice szesliwamama

Inspiracje