Kulinaria

Codziennie coraz szlachetniej

Jak zrobić herbatę?

Z nabożeństwem, jak rytuał, jak święto, jak przygotowywanie łoża z róż dla kochanka. Herbata resztę za nas zrobi - wywiad z herbatystką Katarzyną Kochańską

Jak zrobić herbatę?

Powinno się zacząć od elementarza, ale wtedy chyba nikt by nie dotrwał do herbacianej matury (śmiech). Herbaty podstawowe mogą wydawać się nudne początkującym smakoszom. Dlatego tak chętnie ludzie dodają kwiaty, owoce i różne przyprawy do herbat.

Pamiętam, jak ja, w czasach już niemal dinozauralnych, ok. 25 lat temu, robiłam herbatę. Mieszałam kilka gatunków podrzędnych herbat dostępnych w sklepach i to podawałam gościom zalane wrzątkiem w szklankach z koszyczkiem. I to było dobre. Dobre i smaczne. Każdy się dziwił, skąd mam taką pyszną herbatę. I faktycznie – jak pomieszamy różne słabe herbaty, to suma składników da efekt lepszy niż każda ta herbata z osobna. Niematematyczne to i nielogiczne, ale działa (śmiech).

Dziś możemy przygotować każdą herbatę. Możemy sobie na życzenie sprowadzić darjeelinga z drugiego zbioru samolotem prosto z plantacji. Możemy też zrobić koktajl herbaciany, który dużo wspólnego ze sztuką herbacianą nie ma. Podobno zbyt wiele możliwości wyboru powoduje u człowieka niepokój i ostatecznie przygnębienie. A nie o to chodzi. Chodzi o rozkosz dla kubków smakowych i o delektowanie się spokojną chwilą.

To jak zrobić herbatę? Z nabożeństwem, jak rytuał, jak święto, jak przygotowywanie łoża z róż dla kochanka. Wybieramy wodę – miękką, niemineralną, źródlaną. Gotujemy w czajniku do drugiego etapu wrzenia, czyli do szmeru małych bąbelków. Wielkie bąble bulgoczące hałaśliwie to zło dla liści herbacianych. Zatem wyłączamy wodę ciut wcześniej. Liście wsypujemy do imbryka w ilości odpowiadającej nam. Nie ma uniwersalnej zasady, że np. łyżeczka suszu na osobę. To zależy od upodobań pijącego, a przede wszystkim od wyglądu liści. Herbata się parzy, a my doceniamy otoczenie, w którym będziemy pić. Jak w japońskich pawilonach herbacianych. Takie zatrzymanie się w czasie. Pijemy, dzielimy się. Możemy dzielić się czarką herbaty albo tylko wrażeniami na temat smaku, zapachu, poezji naparu.

I na czym polega tu mistrzostwo?

Mistrzostwo to pokora. To ten etap, kiedy wiemy, że nic nie wiemy. I cieszymy się, że bogactwo świata herbat wystarczy nam do końca życia, a i tak umrzemy spragnieni wiedzy. Mistrzostwo to chyba też to, że za każdym razem patrzymy na liście herbaty jak na nowość, jak na cud. Ja wiem, że herbata mi się „nie przeje” (śmiech). Moja mama mówi, że od paru lat mam w sobie sporo elementów osobowości stuletniej osoby. Kto mnie zna powierzchownie, to pewnie padnie ze śmiechu, czytając takie rzeczy. Ale ja się z tym zgadzam. Czuję tę dojrzałość. Jak śpiewała Anna Maria Jopek: „Tylko moja mama to wie” (śmiech).

Czy łatwo w tym wytrwać?

Herbata pomaga dojrzewać, gdy się ją traktuje poważnie. Zatem kwestia nastawienia. Dobre nastawienie i nic więcej. Herbata resztę za nas zrobi. Ona uszlachetnia człowieka.

A co Tobie daje herbata?

Rozwój w biały dzień! Daje mi ukojenie zmysłów i jednoczesne ich podniecenie. Daje mi rozbudzanie ciekawości i jednoczesne poddanie się prostocie. Herbata przynosi harmonię.

Jaka jest Twoja ulubiona herbata zimowa?

To się zmienia jak nastroje na perfumy. Ostatnio wycałowałam i wytuliłam 91 seniorów z domu opieki, któremu pomagam, i się rozchorowałam na grypę. Nie czuję smaków. I tym bardziej mierzę się z trudnym zadaniem wydobycia językiem bogactwa białej herbaty kwitnącej Camus Blooming. Bolą mnie oczy. Teatr rozkwitającej kulki w dzbanie gorącej wody łagodzi ten nadmiar bodźców od świata. Tylko na to mogę patrzeć. Na litery w książkach na razie nie.
Ale zwykle piję zimą herbaty czarne. Bo rozgrzewają, a zielone wychładzają. Jako zwolenniczka mało chamskich połączeń smaków – bawię się tym, czego z zasady nie lubię. Nie cierpię cynamonu, ale oswajam go. Zaparzam herbatę w czajniczku, przelewam do filiżanki i ten napar króciutko mieszam laską cynamonu. Nie zostawiam cynamonu w herbacie. Odkładam na spodek. Ale posmak cynamonu drażni się ze mną. Bawi się w kotka i myszkę. Pojawia się i zanika. Dla mnie to czarodziejskie.

Rozmawiała: Marta Chowaniec

Katarzyna Kochańska – ekspert w dziedzinie zapachów i smaków. Jej specjalności: laboratorium zapachu, komunikacja zapachowa, zapachy historyczne, spersonalizowane perfumy i herbaty na wyłączność jako logo instytucji, artysty, firmy, osoby prywatnej albo willi, ostatnio m.in. rezydencji królewskiej – Pałacu w Wilanowie, aromamarketing, aromabranding, zapach i smak w sztuce;
www.facebook.com/herbathea

Herba Thea - naturalne herbaty i zapachy komponowane na zamówienie, marka uznana za najlepszą w kwestii herbat przez widzów TVN Warszawa

Kategoria: Kulinaria

Porozmawiajmy

Ciekawe

Dostrzeżone

penis dlonierece radosc z brzucha

Inspiracje