Dookoła Ciebie

Klaps – ANTYmetoda wychowawcza

To, co w wychowywaniu dzieci było dozwolone jeszcze 20 lat temu, obecnie uznawane jest za przemoc. Mowa oczywiście o „niewinnych” klapsach. Jeszcze teraz wiele rodziców, gdy krytykowani są w takich sytuacjach, wzrusza ramionami, mówiąc: „już nie przesadzajmy to tylko klaps w pupę, nikomu krzywda się nie dzieje”. Czy rzeczywiście?

Dyscyplina na krótką metę

Przede wszystkim zadajmy pytanie, o co chodzi w wychowaniu dziecka: czy tylko o to, aby nie wyrządzić mu krzywdy, czy jednak o coś więcej – o naukę odróżniania dobra od zła, pokazanie świata i przygotowanie do samodzielnego w nim życia? Nawet jeśli klapsem rzeczywiście nie wyrządzimy dziecku fizycznej krzywdy, co osiągamy go wymierzając, jakie są skutki stosowania takich „metod wychowawczych”? 

Psychologowie podkreślają, że klaps nie jest sposobem na nauczenie dyscypliny. Działa krótkoterminowo. Dziecko rzeczywiście będzie unikało niepożądanych zachowań, ale tylko wtedy gdy jesteś w pobliżu. Będzie się bało kary, na refleksję na temat jej przyczyny miejsca już zabraknie.

Eskalacja i przenoszenie agresji na innych

Maluch widzi, że posłuszeństwo można osiągnąć siłą, dlaczego zatem nie miałby bić słabszych od siebie, gdy będzie chciał coś osiągnąć? Jeśli zacznie to robić, bardzo trudno będzie Ci wyjaśnić, iż takie postępowanie jest niewłaściwe. Cały Twój wywód dziecko może skwitować jednym zdaniem: „A wczoraj, jak nie chciałem iść do łóżka, to Ty mnie uderzyłaś. Dziś Tomek nie chciał mi oddać mojego samochodu, więc go uderzyłem; poryczał się i oddał”. 

Poza tym, jedna forma przemocy pociąga za sobą drugą. Bijąc dziecko, trudno ograniczyć się „tylko” do tego. W parze z klapsem często idą nieprzyjemne, agresywne, poniżające słowa. Jeśli dziecko zaczyna w tym momencie „pyskować”, sytuacja się zaostrza. Możecie sobie nawzajem sprawić wiele przykrości. Stąd już blisko do mocniejszych, niż uderzenie w pupę, rękoczynów.

Gdzie w tym szacunek?

Dziecko bite (nawet lekko i od czasu do czasu), to dziecko poniżane. Maluch nie umie się bronić, czuje bezradność. Jedyną reakcją najczęściej jest płacz, którego później się wstydzi. Dziecko nie czuje szacunku, ani do siebie, ani do Ciebie, jeśli to Ty wymierzasz klapsy. Ciebie  po prostu… boi się.

Dlaczego bijemy?

Czy wymierzając klapsa, rzeczywiście wierzysz w to, że jest to dobra metoda wychowawcza? Czy po prostu nie masz już siły tłumaczyć, prosić, kazać…? Najprawdopodobniej to drugie, a zdanie sobie z tego sprawy to połowa sukcesu. Psycholodzy i pedagodzy są zgodni: każdy klaps to porażka dorosłego, który go wymierza. Klaps to nie metoda, ale antymetoda wychowawcza. Nie nauczymy dziecka jak odróżnić dobro od zła przemocą, którą przecież – tu jesteśmy zgodni – wszyscy uważamy za coś złego.

Co zrobić aby nie bić

Przede wszystkim, wycisz się. Zaprowadź dziecko do jego pokoju, zostaw je tam na chwilę, mówiąc, ze musisz ochłonąć, bo jesteś bardzo zdenerwowana.

Jeśli znajdujesz się w miejscu publicznym (np. awantura ma miejsce w hipermarkecie) nie staraj się „przemawiać do rozsądku” rozwrzeszczanemu maluchowi. Weź go za rękę lub na ręce i po prostu wyprowadź.

Nie ukrywaj swej złości i zmęczenia. Powiedz o nich dziecku i poinformuj je, dlaczego tak się dzieje. Będzie to dla niego jasny sygnał, aby nie posuwało się za daleko.

Pamiętaj też, że niektóre niepożądane zachowania można przewidzieć. Jeśli wiesz, że Twój maluch bardzo chce dostać nowego misia, a Ty w tym momencie nie możesz go kupić, wyprawa do sklepu z zabawkami nie będzie dobrym pomysłem.
Na przemoc – gdy dziecko Cię kopie i bije – nie reaguj przemocą. W tym przypadku najlepsze jest stanowcze wytyczenie granic. Przytrzymaj wystarczająco mocno nóżkę bądź rączkę dziecka i powiedz, że tak nie wolno.

Podobnie w przypadku „pyskówki”. Powiedz jasno, iż taki styl rozmowy Ci nie odpowiada, że w ten sposób sprawicie sobie wyłącznie przykrość. Wrócicie do tej rozmowy, gdy emocje opadną.

Jeden klaps to nie koniec świata

Nie popadajmy jednak w rozpacz, gdy raz czy dwa zdarzyło Ci się dać klapsa dziecku. Nie jest to oczywiście dobre, ale też nie katastrofa. Jeśli na co dzień jesteś kochającym, poświęcającym maluchowi czas rodzicem, chwila słabości i zdenerwowania nie musi mieć negatywnych konsekwencji.

Tekst: Klara Sołtan-Kościelecka





 

Kategoria: Dookoła Ciebie

Porozmawiajmy

Ciekawe

Dostrzeżone

cvjakdostosowac hands airport couple

Inspiracje