Podróżuj

Weekend na wyspie, Ptasiej Wyspie

Choć jest jeszcze chłodno, czuć już nadchodzącą wiosnę. Powietrze przesycone jest świeżością, zapachem oddychającej ziemi i wody, która zewsząd otula Ptasią Wyspę. Gdy przemieszczam się meleksem po pomoście zakładam kaptur. Wiatr mocno daje się we znaki. To dlatego to miejsce ukochali sobie żeglarze. W sezonie jezioro jest białe od żagli.

 miko2

 

Tekst: Agnieszka Owczarska

Wchodzę do pokoju i od razu odsłaniam wszystkie okna. Za dwiema przeszklonymi od góry do dołu ścianami jest obłędny widok na Jezioro Mikołajskie. Wychodzę na taras i pomimo chłodu przez dłuższą chwilę wpatruję się w taflę wody i znajdujące się po drugiej stronie Jeziora Mikołajskiego centrum Mikołajek. Za chwilę będzie zachodzić słońce. Zamykam oczy i wciągam głęboko powietrze. Pamiętam ten zapach z dzieciństwa i to wspomnienie pielęgnuję co roku, bo wakacje bez Mazur dla mnie nie istnieją. Jest w nich coś magicznego, eterycznego i czarodziejskiego…

miko5

 

Wyrwana z zamyślenia dźwiękiem smsa po chwili jestem już w drodze na kolację. Przechodzę kilkudziesięciometrowym pomostem do Restauracji Yachtovej. Na talerzach, wśród licznych lokalnych smakołyków w postaci mazurskich ryb, królują desery. Urocza ciepła atmosfera i przyjaźnie urządzone wnętrze restauracji w żeglarskim klimacie sprawiają, że można siedzieć tu godzinami. Nucę pod nosem szanty.

Przez chwilę myślę o tym, że aby przejść do części hotelowej, znów będę musiała wyjść na dwór. Karcę się jednak za tę myśl, bo przecież spacer po kolacji dobrze mi zrobi. Wiatr trochę się uspokoił. Tuż obok pomostu powstaje drugi – całkowicie przeszklony. Dla wygody gości, aby mogli przejść do restauracji suchą nogą bez względu na pogodę. Wiem jednak, że żeglarze i tak powędrują odkrytym pomostem. Kto ma wiatr w sercu i prawdziwie kocha żagle, jak najdłużej będzie chciał chłonąć tę atmosferę. Przypominam sobie moje pierwsze żagle, na które zabrała mnie przyjaciółka. Mały jacht na Jeziorze Wulpińskim i miłość do żagli na lata.

miko 8

 

Wieczorem schodzę do spa na Noc Saun. 3 godziny seansów w saunie solnej, infrared, a także w łaźni aromatycznej i błotnej wprowadzają mnie w błogostan. Zwłaszcza ta ostatnia, w której ciało smaruje się glinką o właściwościach pielęgnacyjnych i leczniczych dla skóry, stawów oraz mięśni, jest dla mnie miłym zaskoczeniem. Czuję się niczym w egzotycznym miejscu, a deszcz zraszający ciało na koniec seansu, tylko mnie w tych odczuciach utwierdza. I choć nie jestem miłośniczką sauny, ten wieczór jest wyjątkowy pod wieloma względami. Sympatyczne towarzystwo samych kobiet (w końcu mamy Dzień Kobiet!), mrożone truskawki i pomarańcze, które przyjemnie chłodzą pomiędzy gorącymi seansami oraz niekończące się rozmowy w pokoju relaksu z widokiem na taflę jeziora, sprawiają, że wieczór minął mi w okamgnieniu. Kończę go w wygodnym łóżku i dopiero teraz mam chwilę, by zauważyć żeglarski wystrój przestronnego pokoju i rysunek jachtu tuż nade mną.

Rano, przy filiżance kawy, rozsiadam się w fotelu z książką „Wszystko za Everest”. I choć czytam o górach, to podnosząc wzrok znad lektury, widzę spokojną wodę. Myślę o potędze przyrody i o tym, jak w tym wszystkim odnajduje się człowiek. Gdzie jest granica jego ingerencji w tracącą powoli cierpliwość Matkę Naturę?...

miko 7

 

Hotel Mikołajki zbudowano na wyspie, na 12 palach wbitych w dno jeziora. Jego położenie zapewnia zatem panoramiczne widoki z okien, a swoim klientom umożliwia korzystanie z 78 pokoi i 24 apartamentów. Część tych ostatnich, umiejscowionych na parterze, posiada bezpośredni dostęp do stanowiska cumowniczego. Czy zatem żeglarz potrzebuje czegoś więcej?

Kobiece sekrety

Przedpołudnie mija mi na pokazie kosmetyków Yonelle. To kolejna polska marka, która zaskakuje innowacyjnością i celną odpowiedzią na potrzeby skóry. Tuż po nim wybieram się na spacer po malowniczej okolicy. Wprawdzie sezon zacznie się na dobre dopiero w maju, już teraz trwają prace by obiekt i otaczające go atrakcje były gotowe na przyjęcie gości za kilka tygodni.

Obiad jem w drugiej hotelowej restauracji – New Island Pub. I choć wnętrze urządzone jest w iście angielskim stylu, to kuchnia serwuje regionalne składniki w międzynarodowym wydaniu, podając do nich wykwintne trunki. Szef kuchni zadbał o to, by w karcie znalazły się mazurskie raki, dzikie ptactwo, a także ryby.

Po południu wchodzę do Zaczarowanego Ogrodu (urządzonego w przestronnej sali konferencyjnej) i spędzam czas w towarzystwie makijażystki, stylistki fryzur i fotografki. Poddaję się metamorfozie, która zostaje uwieczniona na zdjęciach, do których pozuję  w ludowymi wianku z czerwonych kwiatów. To właśnie blisko natury i w zgodzie z nią, czuję się najlepiej.

miko6

 

Wieczorem szaleję w After Dark – klubie połączonym z salą bilardową. Muzyka nie cichnie niemal do rana i aby ochłonąć po ekscytującym wieczorze, o poranku dziarsko maszeruję na basen. Zanurzam się w wodzie, a przez szyby obserwuję spokojną taflę jeziora. Przed południem udaję się do strefy Spa&Wellness. Relaksuję się przy dźwiękach spokojnej muzyki poddając się zabiegom. Przez odsłonięte okno wciąż widzę hipnotyzujące i uspokajającą wodę.

Wracam do pokoju i dzwonię do recepcji. Przedłużam dobę hotelową. Trudno stąd wyjechać. Bo któż chciałby opuścić raj…

 

miko1

 

 

 

 

 Foto: materiały prasowe

 

 

 

Kategoria: Podróżuj

Porozmawiajmy

Ciekawe

Dostrzeżone

sway lipiec korepetycje spnieni kochankowie rozowa1 marzenia

Inspiracje