Podróżuj

MS Chrobry – Ostatni transatlantyk międzywojennej Polski

Motocyklowa podróż przez Urugwaj, Argentynę, Boliwię i Chille.

Dalekie kraje, przygoda, barwne i niecodzienne wyprawy pociągały nas od zawsze. Po kilku wcześniejszych wspólnych wyjazdach, nasze oczekiwania co do sposobu podróżowania skrystalizowały się i zainspirowały nas do następnych podróżniczych projektów. Zaostrzyły nam apetyt na przygodę. Wiemy już, że to lubimy najbardziej. Staramy się aby każda kolejna wyprawa była  bardziej ambitna, ciekawsza i w miarę możliwości dłuższa. Wymaga to  większego wysiłku i dużych wyrzeczeń, ale czego nie robi się by zrealizować  marzenia….

Trochę przypadkiem podczas spaceru w okolicach dawnego Dworca Morskiego w naszym mieście narodził się nowy projekt podróżniczy. Oglądaliśmy stare zdjęcia w hallu budynku. Fotografie na chwile przeniosły nas w okres, kiedy Gdynia była oknem na świat dla naszego państwa odradzającego się po latach zaborów. Wiele osób ze zdjęć, to emigranci, którzy szukając lepszego życia wypływali stąd do obu Ameryk. Jechali w nieznane szukając lepszego życia dla siebie i swoich rodzin. Zaciekawieni wystawą w powstającym Muzeum Emigracji w Gdyni zainteresowaliśmy się rejsem MS Chrobrego. To zaowocowało projektem MS Chrobry – Ostatni transatlantyk międzywojennej Polski.

MS Chrobry to ostatni wybudowany dla polskiego przedsiębiorstwa GAL (Gdynia Ameryka Line) transatlantyk. Jego pierwszy i zarazem ostatni pasażerski rejs odbył się w 1939 roku z Gdyni do Buenos Aires. Temu nowoczesnemu jak na tamte czasy okrętowi nie było dane wrócić już do Polski. Wojna przerwała i odmieniła jego losy. 

Postanowiliśmy odnaleźć potomków pasażerów tego rejsu, napisać reportaż o tym, jak emigracja wpłynęła na ich losy. Na pokładzie statku był również Witold Gombrowicz. Jego losy i historia emigracyjna jest powszechnie znana. My chcemy dowiedzieć się czegoś o osobach znanych tylko z nazwiska z listy pasażerów. Zwyczajni ludzie, którzy opuścili kraj, co się potem z nimi stało? Wielu utraciło kontakt z rodzinami pozostającymi w Europie w obliczu zbliżającej się wojny. Zatem kierunek naszej podróży wyklarował się, jest ściśle związany z historią Chrobrego. Szukając pomysłu na wyjazd wahaliśmy się co do jego miejsca. Wiedzieliśmy, że ma być to Ameryka. Rozważaliśmy Meksyk, Peru lub Kubę, jednak zainspirowani rejsem MS Chrobrego, wiedzieliśmy już dokładnie, gdzie jedziemy. Ameryka Południowa.

Pierwsze kroki skierowaliśmy do Archiwum Państwowego w Gdańsku, gdzie udało nam się znaleźć dokumenty dotyczące pierwszego rejsu MS Chrobry. Natrafiliśmy na różne ciekawe informacje. Dokumenty z odbioru i testów statku, dane techniczne, korespondencję pomiędzy GAL i stocznią w Nascov, oraz najbardziej nas interesującą listę pasażerów. Od tego momentu mozolnie pisaliśmy wiadomości na portalach internetowych w poszukiwaniu nazwisk osób z listy. Zaowocowało to po kilku miesiącach nawiązaniem kontaktu z kilkoma osobami. W korespondencji z nimi widzimy zainteresowanie i chęć podzielenia się emigracyjnymi losami swoich rodzin. Ich życie w bardzo odległym i egzotycznym dla nas Polaków zakątku świata odsłania przed nami swoje tajemnice. Mamy nadzieję, że uda nam się na miejscu, podczas podróży spotkać z nimi i usłyszeć, a przede wszystkim spisać ciekawe historie. Cały czas nie ustajemy w wysiłkach poszukiwania kolejnych osób.

Nasza podróż zakłada objechanie Argentyny, Chile, Boliwii i Urugwaju. Trwać będzie około 4 miesięcy. Mamy opracowaną w zarysie trasę. Jej dokładny przebieg jest uzależniony od kilku czynników. Po pierwsze od miejsc w Argentynie, w których mieszkają „nasi” potomkowie rodzin rejsu MS Chrobry, w tym kraju jest największa liczba Polonii. Trochę od pogody na trasie i wskazówek ludzi co do miejsc godnych odwiedzenia. Chcemy aby nasza podróż umożliwiła nam bliższe poznanie kultury i ludzi żyjących w odwiedzanych miejscach. Będzie to nasz pierwszy kontakt z Ameryką Południową, nie licząc krótkiego pobytu w Wenezueli jakiś czas temu.

Forma podróżowania po Ameryce Południowej bezsprzecznie nie pozostawiała wątpliwości – mtocykle! I oczywiście każdy na swoim, bo nikt nie chciał robić za plecak.

W pierwszej wersji planowaliśmy kupić na miejscu w Argentynie nowe motocykle marki Motomel. Niestety, pomysł ten upadł z kilku powodów. Po pierwsze trudności z rejestracją pojazdu na nas (czyli obcokrajowców) mogłyby zabrać sporo czasu (którego mamy wbrew pozorom mało, a dużo kilometrów do przejechania). Po drugie jakość motocykli, jak się okazało po przetrząśnięciu forów motocyklowych i rozmowach z fachowcami,  nie gwarantowała przejechania planowanej trasy bez poważniejszych awarii. Zakupiliśmy zatem motocykle w Polsce. Zdecydowaliśmy się na BMW F 650. Oba takie same. Znacznie ułatwia to przygotowania od strony technicznej. Pozwala zabrać zestaw części zapasowych  tylko do jednego  modelu i lepiej poznać jego budowę. To na pewno przyda się w czasie drogi. Wybraliśmy wcześniejszy model, jeszcze na gaźniku. Następnie szukaliśmy sposobu przetransportowania ich do Ameryki Południowej. Ten aspekt miał trzy warianty – transport lotniczy – drogi jak nieszczęście, transport morski, stosunkowo niedrogi, aczkolwiek nie dający gwarancji terminu realizacji usługi. Nie wiadomo, czy wysłać wcześniej motocykle by już na nas czekały (opłaty związane z magazynowaniem mogłyby nas potem przyprawić o palpitację serca), czy wysłać je na styk, ryzykując, że nie dotrą na czas i utkniemy w Buenos Aires na kilka tygodni.

Transport morski przysparzał też kłopotów dotyczących zapakowania motocykli w skrzynie, opróżnianie ich z wszelkich płynów (paliwo, oleje), a dodatkowo dochodzi cała procedura obsługi celnej z jednej i drugiej strony.

Znaleźliśmy jednak atrakcyjne (w naszym mniemaniu) rozwiązanie. Nawiązuje ono przy okazji do tematu przewodniego naszej wyprawy. Tak jak pasażerowie MS Chrobrego, tak i my do Ameryki Południowej popłyniemy  statkiem. Jedyna opcja morska jaką znaleźliśmy, która pozwala nam na  zabranie motocykli ze sobą tak by na miejscu mieć je od razu do dyspozycji,  to włoska linia Grimaldi. Płyniemy do Urugwaju z Hamburga statkiem ro-ro.  Bilet zarezerwowany, zaliczka wpłacona.

Transport na kilka miesięcy przed rozpoczęciem wyprawy mamy dopięty. Pozostały czas wykorzystamy  głównie na przygotowanie sprzętu i skompletowanie potrzebnego wyposażenia. Przeglądamy motocykle w poszukiwaniu ich słabych punktów. Sprawdzamy stan zawieszenia, wymieniamy wszystkie zużyte i budzące wątpliwości elementy. W jednym wymontowaliśmy wahacz i wymieniliśmy łożyska igiełkowe na „kiwaczce”, oraz łącznikach. Motocykl dostał nowe rolki prowadzące łańcuch. Przesmarowaliśmy porządnie wszystkie pozostałe tuleje, które nie wykazują śladów zużycia. Przed samym wyjazdem oba sprzęty dostaną komplet opon i zestawy napędowe, oraz wymianę wszystkich płynów eksploatacyjnych i filtrów. Chcemy mieć pewność, że zrobiliśmy wszystko, aby zmniejszyć  ryzyko awarii podczas podróży. 

Poza serwisowaniem doposażymy motocykle w kilka gadżetów poprawiających komfort i bezpieczeństwo jazdy.  W chłodnych rejonach Patagonii na pewno przydadzą się podgrzewane manetki. Instalacje elektryczną uzbroimy w gniazda ładowania sprzętu elektronicznego, którego zabieramy trochę. Zastanawiamy się jeszcze co wybrać do zapakowania się na wyprawę kufry, czy sakwy. Skłaniamy się ku sakwom ze względu na ich mniejszą wagę. Mamy na oku już upatrzone. Gmole i stelaże pod sakwy zdecydowaliśmy się wykonać samodzielnie. Z fachową pomocą rodziny udało nam się w nie uzbroić motocykle. W okresie sezonu motocyklowego w Polsce przetestujemy prawidłowe działanie i wytrzymałość poszczególnych elementów w trakcie wypadów po naszym kraju.

Nad projektem MS Chrobry – Ostatni transatlantyk międzywojennej Polski patronat honorowy objął prezydent miasta Gdyni. Patronami medialnym są również Dziennik Bałtycki, oraz portale: trójmiasto.pl, scigacz.pl, globtroter.pl, srodziemie.pl, portalmorski.pl, bezdroża.pl, etraveler.pl 

Przed nami jeszcze  parę miesięcy przygotowań, kompletowania sprzętu i wyposażenia. Równocześnie z przygotowaniami do wyjazdu musimy dzielić ten czas na pracę zawodową. Mamy nadzieje doprowadzić pomysł do szczęśliwego końca, zwieńczonego ciekawymi relacjami i niezapomnianą przygodą.

Na stronie: www.ludziepodrozuja.pl możecie śledzić postępy przygotowań, a następnie relację z wyprawy.

 

Tekst: Krzysztof Rudź

Foto: Anna Koczerżuk

Kategoria: Podróżuj

Porozmawiajmy

Ciekawe

Dostrzeżone

odkryj cisze usta gdy dziecko jest gejem przestan przepraszac slowackie kapielisko termalne lawendowy6 wystawaintymnosc4

Inspiracje