Dookoła Ciebie

Przestań przepraszać za to, że żyjesz!

Jak często przepraszamy bez powodu? Tylko po to, aby nie psuć atmosfery, nie doprowadzić do konfrontacji?

Zresztą nie chodzi tylko o „przepraszam” powtarzane przy pierwszej lepszej okazji, ale o postawę życiową, jaka się z tym wiąże.

Stop!

Jak wykazują badania Uniwersytetu w Waterloo (Kanada), kobiety przepraszają zdecydowanie częściej niż mężczyźni. Uważają ponadto, że wiele więcej rzeczy przeprosin wymaga. Co tu kryć, potrafimy przeprosić za wszystko. Za to jak wyglądamy, jak się starzejemy (i że w ogóle ten proces zachodzi), za nasze wybory, za nasze sukcesy. Czas temu postawić tamę!

Przepraszam za to, że jestem taka dobra

Zgodnie z badaniami przeprowadzonymi na Uniwersytecie w Aston w Wielkiej Brytanii, kobiety, częściej niż mężczyźni, deprecjonują same siebie. Starają się to ubrać często w żartobliwy ton, jednak fakt pozostaje faktem. W dyskusjach uważają, aby omijać drażliwe tematy, a gdy już rozmowa zejdzie na takie tory, często wypowiadają się bezosobowo lub w przepraszającym tonie. Umniejszają również swoje sukcesy. Uznanie w tym zakresie przyjmują z zażenowaniem. Miej w pamięci wyniki tych badań, szczególnie w swoim życiu zawodowym, np. podczas wygłaszania przemówienia, prezentacji, omawiania wyników swojej pracy. Nie wstydź się swoich zasług!

Przepraszam za to, jak wyglądam

Z różnych amerykańskich badań wynika, iż ponad połowa (53%) badanych dziewczynek w wieku 13 lat jest niezadowolona ze swej powierzchowności. W wieku 17% jest to aż 78%. Nie jest to jednak specyfika amerykańska. Także w Europie dziewczyny starają się wyglądem doścignąć „ideały”. Nieistniejące w rzeczywistości, dodajmy. Zaprzeczając swojemu naturalnemu pięknu, które noszą w sobie jako niepowtarzalna jednostka, katują swoje ciało drakońskimi dietami i ćwiczeniami. Można powiedzieć, że życie takiej osoby jest jednym wielkim „przepraszam”. Droga prowadząca do zmiany takiej postawy jest tylko jedna: akceptacja swojego ciała, wsłuchanie się w jego potrzeby. Być może okaże się wtedy, że wcale nie powinnyśmy spoczywać na laurach i jednak czeka nas trochę pracy, np. ze względów zdrowotnych. Podstawą takiej decyzji nie będzie już jednak frustracja i złość, a samoakceptacja. Pomijając oczywiste korzyści, warto powiedzieć, że w takiej sytuacji mamy dużo większą szansę, aby zrealizować nasze postanowienia.

Przepraszam za to, że jestem stara

Sprawa jest prosta: wszyscy się starzejemy, nie ma się czego wstydzić. Jednak rynek farmaceutyków „anti-aging” ma się nad wyraz dobrze. Chcemy przykryć zmarszczki, nałożyć maskę, która nie pozwoli innym zobaczyć na naszej twarzy śladów odciśniętych przez życie. Tymczasem co w tym złego, że odbijają się na niej nasze radości, smutki, łzy i śmiech? Dbajmy o siebie – jasne, ale nie wstydźmy się tego kim jesteśmy. I nie przepraszajmy za to, nakładając kolejne maski, które zdejmujemy tylko na noc.

Przepraszam za to, że jestem kobietą

To postawa „sierotki”, żeby nie powiedzieć „słodkiej idiotki”, która przyjmuje rolę „głupiutkiej”, tylko dlatego, że jest kobietą. Poszukiwanie atrybucji zewnętrznych takiej sytuacji prowadzi chyba w ślepą uliczkę. Winni są mężczyźni, więc odpowiedzią mają być np. parytety, czy tzw. pozytywna dyskryminacja (dyskryminowani mają być mężczyźni, w tych dziedzinach, w których mają przewagę, aby dać kobietom szanse). Tymczasem siła (bądź jej brak) jest w nas. Spójrz na siebie: daj szansę samej sobie się realizować, postaw na siebie, bądź dumna ze swojego ciała i wykorzystuj swój umysł.  Jeśli koniecznie musisz przepraszać, zacznij od siebie. Za to, iż nie dostrzegałaś własnego piękna.

 


Tekst: Klara Sołtan-Kościelecka

Kategoria: Dookoła Ciebie

Porozmawiajmy

Ciekawe

Dostrzeżone

odkryj cisze usta gdy dziecko jest gejem przestan przepraszac slowackie kapielisko termalne lawendowy6 wystawaintymnosc4

Inspiracje